Zapomnieć o zimie

Czekałam na te pierwsze promyki słońca z fanatyczną niecierpliwością. Sfrustrowana szarą zimą, wyziębionym mieszkaniem i zatkanym nosem, jak nałogowiec na ostrym głodzie przyklejałam się co dzień do szyby wyszukując oznak odwilży. Całe moje ciało zachłannie łaknęło ciepła, a mózg domagał się seratoniny. Odliczałam te niewyobrażalnie zimne miesiące, dni i godziny. Czułam, jak zamarza mi dusza…

„Aż pewnej nocy puściły lody, ogrodu serce mocniej zabiło, (…) a wszystko ożyło”*. Słońce wreszcie wyjrzało z za chmur, zarzuciłam lżejszy płaszczyk, wsłuchałam się w pierwsze ptasie trele i zapragnęłam ze zdwojoną siłą zrekompensować sobie tą zimową degrengoladę. Zapragnęłam całą sobą poczuć ten pierwszy powiew nadchodzącej wiosny i jak najszybciej przepędzić ze wspomnień te antarktyczne kataklizmy, które nękały mnie nieustannie przez ostatni czas (co to chciałam je przespać w zimowym leżu). Poszłam na całość – kolorystyczną i skrzydlatą. Musiałam odreagować :)
Delikatnie co prawda, bo to tylko akcenty – ale strasznie radujące me oczy. Poziom hormonów szczęścia momentalnie się podniósł i to bez łykania Seroxatu. Wystarczyła wizyta w Empiku, by naładować pasek życia. A wewnętrzne poczucie, że to w końcu bardzo praktyczne przedmioty, tym bardziej usprawiedliwiło optymistyczny zakup.












Empik birds and flowers


No, nikt mi nie wmówi  że pudełka, piórniki i kosmetyczki są zbędne.  Przecież to rzeczy, bez których żadna dobrze zorganizowana Pani Domu nie może się obejść, prawda? ;) Boję się tylko, że przez tą zimę zrobi mi się wnętrzarski efekt jo-jo ;)

Ściskam już prawie wiosennie,
Pliszka

* cytat z piosenki "Ogrodu serce" Daab

Jeśli spodobał Ci się wpis, zobacz także:

Pliszka

Małe przyjemności, wnętrzarskie różności, domowe szaleństwa - wszystko to w moim małym gniazdku w centrum dużego miasta. Podoba Ci się mój kawałek Internetu? Zostaw komenatrz lub dołącz do mnie na FB. Bądź na bieżąco ;) Zapraszam!

5 komentarzy: