Eureka! Półka na herbaty ze starej skrzynki

Czasami jest tak, że jakaś rzecz długo leży ci zbędna pod samym nosem, przechodzisz koło niej tysiące razy, potykasz się lub wręcz traktujesz jak śmieć, którego z dobroci serca lub braku czasu nie możesz wyrzucić. Aż tu nagle po jakiś czasie (ba, czasami po wiekach całych) doznajesz olśnienia, że wcale nie taka ona bezużyteczna jak to myślałaś, a wręcz przeciwnie, od dawna potrzebna i nawet ładna, a tylko przez własne nieogarnięcie, roztargnienie czy inne braki w przekaźnikach zupełnie przez ciebie ignorowana. 


Tak było z pewną skrzynką, w której dostaliśmy od siostry pyszne wina, a która przez lata porzucona i obrośnięta kurzem, w jakiejś dziurze za szafą, robiła czasami za garaż dla autek, częściej jednak za schronienie dla pająków. Sumienia nie miała jej wyrzucić, bo przecież coś kiedyś z niej zrobię. Nawet chyba miałam jakiś pomysł. Decoupage czy inne ozdabianie. Może nawet komuś w prezencie. Ale wyszło jak wyszło czyli syndrom chomika, a raczej wiekowy stojak na kurz. 

W tym samym czasie beznamiętnie skrolowałam internety w poszukiwaniu półki, co to zakryłaby kolącą me oczy, pustą ścianę przy oknie w kuchni. Wąskiej, acz pojemnej, bo mało miejsca tam przecież, a każda przestrzeń jest u mnie na wagę złota. Długo trwały te moje poszukiwania, nie tak długo co prawda jak przeganianie pająków ze skrzynki, ale trochę jednak zeszło. A tu nagle teraz, na dniach, ni z gruszki ni z pietruszki, jakieś dwa łącza w mojej łepetynie zaiskrzyły i, Eureka, nareszcie skojarzyłam. Wiosna mi chyba uderzyła do głowy i powstało nowe połączenie neuronów. Skrzynka - półka - ściana – skrzynka. Aż się kawą z tego olśnienia zakrztusiłam. No przecież ja mam co na tej gołej ścianie zawiesić. Mam swą półkę idealną. Trzeba tylko ośmionożne towarzystwo przegonić, lekko odświeżyć farbą i już moje finest teas mogą się pięknie prezentować wprost nad wystawką moich finest cups w starej skrzynce. Rychło w czas :D
















Pocieszcie mnie, u Was też takie zastoje myślowe po zimie, czy może już wiosenna wena szaleje?

Ściskam cieplutko,
Pliszka

Komentarze

  1. Ale przepiekne! I cóż za kolory tych wszystkich rzeczy, takie cukierkowe - cudo! Świetny post :) Pozdrawiam! Milkowomi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo... świetny pomysł - uwielbiam takie inspiracje! :D + podoba mi się połączenie kolorystyczne w Twojej kuchni <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo pomyslowe. Prezentuje sie wspaniale

    OdpowiedzUsuń
  4. przepiękne przecudowne zdjęcia;) jaram się jakością ich :) obserwuję z miłą chęcią i zapraszam serdecznie do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dowód na to, że czasem warto się zastanowić kilka razy czy dana rzecz, która nie jest nam potrzebna przypadkiem na coś się nie przyda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście jestem wielką fanką takich produktów hand made.

    OdpowiedzUsuń
  7. No i pomysł genialny, skrzynka/półka wpasowała się idealnie w nowe miejsce :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny pomysł :)
    Bardzo mi się podoba twoja półeczka.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem na tak - podoba mi się !

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo pomysłowe i praktyczne rozwiązanie :-) u mnie w domu herbaty mam w każdej szafce, bo mąż odłoży w inne miejsce lub dzieci zapomną gdzie była. Przydałaby mi się taka skrzynka, wtedy każdy by pamiętał, gdzie miejsce na herbatę. Mamy chyba jakieś stare skrzynki, więc muszę pokazać mężowi i namówić go by mi taką zrobił :-)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

MÓJ INSTAGRAM - PLISZKA MONIKA

Copyright © My little nest