Poczuć się wreszcie jak w domu

Podobno pierwsze mieszkanie urządza się dla wroga. Funduje mu się pakiet błędów i chybionych decyzji. Wydaje kasę na niepotrzebne dodatki, oszczędza na podstawach. Kieruje się gustem innych, zamiast własnym. Tworzy z domu kolaż nietrafionych wyborów.


Kiedy dziesięć lat temu wprowadzałam się do naszego małego mieszkania, też nie wiedziałam nic o projektowaniu wnętrz. Nie znałam tricków z kładzeniem podłóg i dobieraniem farb. Nie wiedziałam gdzie dać oświetlenie i jakie wybrać fugi. Szurałam meblami bez ładu i składu. Kafelkowałam jak popadnie. Przyznaję się bez bicia, popełniłam sporo wnętrzarskich błędów, których już na etapie remontu (a nawet kupna!) mogłam uniknąć. Błędów, z którymi musiałam borykać się przez cały ten czas - od ułożenia podłóg począwszy, na ustawieniu szafek w kuchni skoczywszy. I choć nie raz i nie dwa przeklinałam, że już dłużej nie dam tak rady, że wyburzę, zmienię, zerwę, to wtedy wizja majaczącej na horyzoncie budowy domu ostudzała mnie szybko. Była jak kubeł zimnej kalkulacji wylanej na głowę, mieszaniny braku czasu i finansów. Zagryzałam więc zęby i czekałam.

Czekałam tak aż dziesięć lat (choć tak naprawdę od kupna działki minęło cztery), ale się doczekałam. Zamiast ulotnej wizji mam już w zasięgu wzroku solidne ściany, a zamiast dekoratorskich rozterek mam przy sobie praktyczną książkę „Poczuj się jak w domu”, która pozwoli mi ich uniknąć. Bardzo żałuję, że nie miałam jej w ręku dziesięć lat temu, kiedy rozpoczynałam swą pierwszą, wnętrzarską przygodę. Nie byłabym przez tyle lat wrogiem dla samej siebie. Frida Ramstedt napisała ją bowiem z myślą o takich wnętrzarskich amatorach jak ja. Zielonych i nieopierzonych najemcach pierwszych kawalerek, właścicielach świeżo wybudowanych deweloperskich domów, spadkobiercach mieszkań po rodzinie, odziedziczonych wraz z kompletem mebli, długów i usterek. Marzycielach, którzy tak naprawdę chcą zmienić te nieprzystępne, zimne ściany w swoje pierwsze miejsce na ziemi i poczuć, że to właśnie w nich przez najbliższe lata będzie ich ukochany dom. Zapragnęła, aby stylizacja i projektowanie takich wnętrz stało się proste i przystępne dla każdego.

W swojej publikacji, ta szwedzka guru designu, prowadzi nas więc przez podstawowe zasady projektowania, doboru kolorów i materiałów, poprzez ideę patrzenia na budynek jako spójnej całości, by później zagłębić się w stylistyczną i ergonomiczną kwintesencję urządzania domów, całość zaś doprawić dekoratorskimi trickami. Finalnie wkłada nam do rąk gotowe, ponadczasowe kompendium wiedzy, przejrzyste i praktyczne w swym minimalistycznym wydaniu.

Recenzja książki wnętrzarskiej

Interior design book

My little new nest

Porady dekoratorskie i stylizacji wnętrz


Linia osiowości - projektowanie wnętrz


Handbok i inredning och styling Frida Ramstedt

Laura Ingalls Wilder

Ja już nie mogę się doczekać, by dać upust zdobywanej przez lata na błędach i ugruntowanej tą książką wiedzy. Odliczanie włączone. Planowany finisz – sierpień. Trzymajcie kciuki, żebyśmy się nie wywalili na tych ostatnich zakrętach. I od razu poczuli się tu JAK W DOMU.

Komentarze

  1. Trzymam kciuki za remont ;) My jesteśmy rok w nowym miejscu i cieszymy się, że wszystko co zostało przemyślane na 100 sposobów sprawdza się w codziennym użytkowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepiej mieć swój własny kącik wtedy czujemy się najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow zazdroszczę mega i trzymam kciuki <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedawno wykończyliśmy wnętrza naszego mieszkania i cieszę się z tego bardzo. Najłatwiej nam chyba poszło z osłonami okiennymi. Ja nie ukrywam, że nie przepadam za zbyt dużą ilością ozdób. Wolę minimalizm i nowoczesność. Razem z małżonką wybrałem zamiast rolet i firan po prostu żaluzje drewniane. Klasyczne i eleganckie. Zamawialiśmy na https://www.agatarolety.pl/ to sklep internetowy producenta osłon okiennych. Szybka realizacja pomogła nam idealnie wykończyć wnętrze na naszą parapetówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam w obecnym mieszkaniu w kuchni i faktycznie sobie chwalę ;)

      Usuń
  5. Sama ostatnio budowałam swój własny dom oraz starałam się wszystko dopiąc na ostatni guzik. Na pewno nie polecam oszczędzać na dobrych instalacjach oraz na porządnej wentylacji. Bo jest to najważniejsze :) Wentylacja powinna być mechaniczna.

    Ze swojej strony polecam tutaj kontakt z tą firma:
    wentek.pl/montaz-wentylacji-mechanicznej.html

    Oferuje montaż wentylacji mechanicznej w Lublinie. Mają duże doswiadczenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie duże mieszkanie :)) wiem też z doświadczenia ze remont drugiego i kolejnych mieszkań przychodzi o wiele łatwiej, ale z pierwszym mieszkanie każdy popełnia błędy - niestety :))

    OdpowiedzUsuń
  7. z doświadczenia wiem, ze remont to samo zło, jak mieliśmy go robić to chyba przez 6 miesięcy podchodziliśmy do niego jak pies do jeża, zanim uznaliśmy, że jak nie teraz to nigdy ;) ale też muszę przyznać, że wiele czasu spędziłam przeglądając blogi, sprawdzając magazyny wnętrzarskie i strony producentów, żeby wybrać to co najlepsze :) teraz mamy np. luksusowe podłogi winylowe zamiast paneli drewnianych (wyglądają tak samo, ale nie trzeszczą i nie odkształcają się pod wpływem wody), rolety zamiast zasłon i firan oraz rozkładany narożnik zamiast kanapy, bo zajmuje tyle samo miejsca a ma funkcję spania :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

MÓJ INSTAGRAM - PLISZKA MONIKA

Copyright © My little nest