Meblowe kreacje

Nic nie daje mi chyba większej radości niż stworzenie czegoś od podstaw. Nieważne czy to będzie prosty posiłek, wyjściowy makijaż czy farbowana poszewka. Takie poczucie sprawczości nadaje życiu magiczny wymiar. Można wziąć kilka zwyczajnych rzeczy, zakasać rękawy i zrobić coś niezwyczajnego.

Można podnieść na wyższy level swoje umiejętności i z podziwem patrzeć na swoje wytwory. Wyczarować coś z niczego. Choćby to była tylko pieczona owsianka, klasyczny smokey eyes czy kolorowe wzory na tkaninie. Albo dajmy na to własnoręcznie zrobiony, tapicerowany puf – choć tu zdecydowanie potrzebujemy jednak kilku rzeczy ekstra. A przede wszystkim pneumatycznego takera i fantastycznej nauczycielki Kasi. Potem już tylko czterech godzin twórczej pracy i można zasłużenie latać ze szczęścia pół metra nad ziemią, podziwiając swoje dzieło, stworzone na warsztatach z Meblove Kreacje

Wrzucam Wam mały sneak peek, co się na tam nie wyprawiało. Takery hulały, zszywki latały, palce bolały, ale było warto! I jak to mówią w reklamie – radość w oczach twórcy bezcenna. W końcu jam to, tymi własnymi ręcami, się nie chwaląc uczyniła. Następnym razem to jak nic szafę gdańską zrobię :D






Jak to z tym pufem u Meblove Kreacje było 

Na początek dostaliśmy przygotowany stelaż na siedzisko, który trzeba było posprejować klejem tapicerskim.


Do stelaża przykleiliśmy dociętą na wymiar gąbkę.


Gąbkę następnie przytwierdziliśmy takerem po bokach.


Na gąbkę nałożyliśmy warstwę otuliny i ...

oczywiście ją przytakerowaliśmy :D


Potem nastąpił dobór kolorystyki wierzchu, boczków i lamówki. Wybór tkanin z Kameleon Pro był tak fantastyczny, że nie mogłam się zdecydować jaką chcę. W kropki, dżungle, ptaki czy może tricolor. W końcu z ciężkim sercem opamiętałam się - rozsądek wziął górę - pufa ma mi w końcu pasować do wszystkiego. Czyli nie ma innej opcji, jak zielona ;)


Znowu trzeba było wziąć taker do łapki.


Następnie trzeba było przyciąć materiał i uszyć lamówkę. Tym nieobeznanym z maszyną do szycia Kasia niestrudzenie pomagała ;)


I znów było takerowanie.


Ta moja radość w oczach naprawdę bezcenna. I nawet wdzianko mam pod kolor :D


Czy ja wspominałam już o takerowaniu?  :)


Jeszcze tylko na końcu dostaliśmy piękne bukowe nóżki ...


i machnęliśmy je według pomysłu - ja liliową farbą Annie Sloan, a potem bezbarwnym woskiem.


Jak to moja rodzicielka powiedziała - wyszedł jak ze sklepu. To chyba najlepsza pochwała :D





To było moje pierwsze tête-à-tête z takerem pneumatycznym. Nie powiem, ma koleś parę. Trochę się strachałam tych przebitych palców czy innych strzelajacych zszywek, ale jak się okazało, to była miłość od pierwszego dotknięcia. W moich rękach był potulny jak baranek ;) Oczami wyobraźni widzę, co jeszcze mogłabym z nim zdziałać. Ech, gdyby tylko mój luby chciałby go trzymać w garażu.
Doszłam do wniosku, że na moje kiepskie, zimowe samopoczucie takie kreatywne zajęcia mają o niebo lepszy wpływ, niż niejedna tabliczka słodkiej czekolady. Nie ma nic fajniejszego od kraftowania. O tym takerze już nie wspomnę. Zdecydowanie powinni je przepisywać na receptę ;)

Ściskam!

Komentarze

  1. ale piękny puf! mimo że nie moje kolory to się w nim zakochałam!
    Dobra robota ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Starałam się takerować tak równo, jak mogłam ;)

      Usuń
  2. Super pomysł i świetny efekt końcowy. Idealnie pasuje do reszty aranżacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam co mogłam - zszywki ostro latały ;)

      Usuń
  3. Wow! Genialnie to wyszło! Jak z fabryki :)))). Piękne kolory, cudowna tkanina, śliczny mebelek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie "jak z fabryki" to mój ulubiony komplement :D
      Dziękuję ślicznie :*

      Usuń
  4. przepiękny radosny klimat :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - właśnie taki klimat lubię w mojej sypialni :)

      Usuń
  5. Genialny pomysł, a wykonanie jeszcze lepsze. Jestem pod wrażeniem i gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo inspirujący wpis. Puf wygląda przepięknie.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

MÓJ INSTAGRAM - PLISZKA MONIKA

Copyright © My little nest