Jesienny nastrój w salonie – świece DIY

Co powiecie na salon w jesiennym wydaniu? Bez beztroskiej mięty, bo o tej porze roku jakby mu nie przystoi się w nią stroić? Za to z odrobiną żółci i szczyptą pomarańczy, ubrany w butelkowe zielenie i przymglone wrzosy. Sentymentalnie, nostalgicznie, idealnie udekorowany na spowite szarugą październikowe popołudnia i wieczory. W towarzystwie z dobrą książką, aromatyczną herbatą, a jak się uda nawet lampką wina. Wyszykowany w sam raz dla takich zmarzluchów jak ja. 

Potrzeba mu tylko kliku złotych liści zebranych przy alejce w parku, margerytek kupionych na bazarku. Przydać się też może stara, Mamina solniczka w kształcie dyni, patisony zerwane z ogródka Świekry (na przekór trendom na bielutkie baby boo :P), stylizowane na retro obrazy, wytargane z samego dna szafy… Przede wszystkim zaś sterty mięciutkich poduch i jeden solidny, ciepły koc - po to by się w nich zapaść, zakryć, odpłynąć. I włączyć jesienny nastrój!

Proste jesienne DIY
Z tych małych listków zgarniętych po drodze wyczarowałam szybką sezonową dekorację. Potraktowałam je najpierw przez dwa dni ciężką książką (profesorze Bralczyk proszę mi wybaczyć bezczeszczenie Pana wiekopomnego dzieła „500 zdań polskich”), a następnie przywiązałam delikatnym sznurkiem do zestawu świeczek. Powstała ozdoba prosta i tania, a w dodatku efektowna – i właśnie do głowy mi przyszło, że może wykorzystam ją do odmierzania Adwentu (jak liście dotrwają). Zamienić sznurek na jutowy lub koronkę?
Aż mi się pychol śmieje, bo uwielbiam takie szybkie DIY, urocze w swej naturalnej prostocie.

***
No dobrze, oprócz rzeczy po taniości, dla ocieplania jesiennego salonu zakupiłam komplet stolików – w końcu te książki i herbaty, tudzież wina trzeba gdzieś odkładać. Oj, dopiero teraz czuję, jak bardzo nam takiego podręcznego kawałka blatu brakowało. Bo jak człowiek po 22 staje się padniętym, kanapowym leniwcem, to nawet do stołu może być za daleko...
Ich lokalizacja nie jest niestety permanentna. Zazwyczaj w ciągu dnia lądują złożone jeden pod drugim koło komody pod oknem, aby ferajna miała wolne pole toczyć bitwy na wszystko co im wpadnie w ręce (oby nie stoliki!). Dopiero wieczorem, kiedy łobuzy śpią, dorośli mogą wyciągnąć swoje lektury, napitki, opatulić się kocem i doceniać nie tylko urodę, ale i funkcjonalność zakupionych mebelków. I  wprawić się w iście jesienny nastrój ;)
















Jesienne nowości w salonie:
  • stoliki - Agata Meble
  • krzesło szczebelkowe i koliste poduchy - Jysk
  • komplet świec - Ikea Fenomen
  • Liście - Matka Natura ;)

Ściskam nastrojowo,
Pliszka

Pliszka

Małe przyjemności, wnętrzarskie różności, domowe szaleństwa - wszystko to w moim małym gniazdku w centrum dużego miasta. Podoba Ci się mój kawałek Internetu? Zostaw komenatrz lub dołącz do mnie na FB. Bądź na bieżąco ;) Zapraszam!

11 komentarzy:

  1. Proste i piękne :)
    Pozdrawiam jesiennie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie to wyszło. Mówisz, że czas na schowanie mięty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie jej nie chowam :) Gości w mojej kuchni i u chłopców. Ale w salonie, w towarzystwie żółci i pomarańczy robi się mi za bardzo kontrastowa.

      Usuń
  3. Przepiękne wnętrze, całość jest wykończona z takim smakiem i niezwykłym stylem! A to DIY zachwyca swoją prostotą!

    Pozdrawiam :*
    www.nataliasiejka.pl (klik)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny pomysł! Proste w wykonaniu a jakie efektowne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod wrażeniem! Świeczki wyglądają przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie u Ciebie :) Cudne jesienne dekoracje obmyśliłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie to wyszło. Bardzo piękne jesienne dekoracje :)

    OdpowiedzUsuń