Ciemna strona mieszkania

W pewnym mieszkaniu było miejsce, w którym zbierały się ciemne siły mocy. Mrok ogarniał ścianę, która ziała otchłanią czerni, przyciągając jak magnez nieświadomych niczego chłopców. Pożerając ich niewinne dusze i mącąc kryształowo-czyste oczy. Nie dało się przejść koło niego obojętnie. Każda przeprawa kończyła się zastygnięciem, a każda próba odczynienia zaklęcia, napadem szalonej histerii. Zło panowało w tym domu i zjadało czas, godzina za godziną, zatrzymując domowników w dziwnych pozach na kanapie.
Aż pewnego razu zjawiła się dobra wróżka. Zakręciła różdżką, sypnęła magicznym pyłem, wyczarowała kwiaty, słodkości i inne różności. Udekorowała mroczną ścianę, łagodząc czarną otchłań bielą, zielenią i różem. Nastawiała autek, obrazków i wazoników. I już, już zdawałoby się, że to zadziała i zły czar pryśnie... lecz niestety, to nie bajka z happy endem.  Na nic zadały się jej wysiłki, mrok dalej kusi i tylko od woli domowników zależy czy ulegną jego ciemnej mocy. Choć faktycznie na ścianie zrobiło się jakby ciut jaśniej...

Smutna to bajka, ale jakże prawdziwa, bowiem moja nierówna walka z telewizorem trwa od dawna.

Jedna kampania to ta z udziałem chłopców, którzy lgną do niego jak ćmy do ognia, co i rusz oczekując bajki lub gierki na konsoli. Choć rygor jako taki jest, a limit w miarę przestrzegany, to i tak piloty i kontrolery muszę chować wysoko.
Druga kampania trwa na polu wizualnym. Jeszcze nie sprzedają elektroniki z białym ekranem (ej, wynalazcy kombinujcie bardziej...), więc czarny prostokąt dominuje w całym wnętrzu. Na dodatek jedyna wolna ścian dla niego znajduje się w samym komunikacyjnym centrum mieszkania – zdecydowanie źle to wpływa na feng shui. Siedząc na kanapie w salonie na wprost mam telewizor, po prawej stronie sypialnię, a po lewej pokój Jasia. Nie można nie zwrócić na niego uwagi. Może gdybym w pokoju miała ciemniejsze meble, jakoś zlałby się z nimi w jedno. A tak, przy jasnych, już bardziej oczołomotny być nie móże…
Postanowiłam go trochę odczarować, obstawiając na około kwiaty i dekoracje, jeszcze w letnich klimatach. Na mnie zadziałało bez zarzut! Czerń jest jakby mniej czarna, bibeloty przywołują uśmiech na twarzy. A ja co rusz patrzę na moją cudną monsterę, olewając gadające głowy w TV. Na chłopców znalazłam inny sposób – stosik zabawek na kanapie, żeby siadając wbiły się tu i ówdzie, skutecznie odwracając uwagę ;)










Przy okazji tegoż to zakątka, przypomniało mi się niezamierzone, ale nieocenione DIY jakie popełnił lata temu mój Mężuś.
Komodę, na której stoi teraz telewizor kupiliśmy w Jysk - tylko tam znaleźliśmy biały mebel idealnie wpasowujący się pomiędzy dwójkę drzwi. Po złożeniu okazało się jednak, że temu jakże idealnemu meblowi brakuje bocznej listwy w szufladzie. Dokonaliśmy reklamacji, lecz sklep, pomimo dobrych chęci, nie mógł dostarczyć nam brakującej części - komoda nie była już dostępna w sprzedaży. Na szczęście dostaliśmy rekompensatę w postaci bonu na zakupy, zaś wybrakowaną szufladę za pomocą dwóch zawiasów zmieniliśmy w otwieraną półkę. Niespodziewanie, za jednym zamachem, zyskaliśmy ciepłą kołdrę i praktyczny schowek na dekoder. I jedno i drugie służy dobrze do dziś :)









Ech, dalej się rzuca w oczy... może go prześcieradłem przykryje 😉
A Wy jakie macie sposoby, żeby odczarować to miejsce?

Ściskam,
Pliszka

Pliszka

Małe przyjemności, wnętrzarskie różności, domowe szaleństwa - wszystko to w moim małym gniazdku w centrum dużego miasta. Podoba Ci się mój kawałek Internetu? Zostaw komenatrz lub dołącz do mnie na FB. Bądź na bieżąco ;) Zapraszam!

6 komentarzy:

  1. Strasznie fajnie piszesz! :) Niestety, zupełnie nie znam sposobu na zamaskowanie telewizora. Są takie z białą obudową, ale to tylko mały procent czarności tego sprzętu :D Strasznie fajnie mi widzieć mojego ptaszorka u Ciebie ;) A Twój synek jest przeuroczy ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A ja lubię patrzeć na Twojego uroczego ptaszorka. Pomaga choć trochę rozjaśnić i odczarować to miejsce :) Ściskam mocno, malarska czarodziejko!

      Usuń
  2. ja mam tv z białą ramką wiem ,że to nie to o co Ci chodzi ,ale lepiej wygląda z biala obwódką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będę kiedyś miała okazję zmienić TV, to na pewno o takim pomyślę. Na razie się nie zanosi...

      Usuń
  3. Na Twoim miejscu kupiłbym biały telewizor z funkcją wyświetlania obrazu, jako standby, tak wiem kosztuje ogromne pieniądze, ale jeśli komuś zależy na pięknym wnętrzu w ten właśnie sposób można to osiągnąć. Nie będę podawał konkretnych modeli, ale spokojnie dasz radę znaleźć w sieci.

    OdpowiedzUsuń