Makrama, królowa PRL-u

ZPT. Wczesne lata 90-te. Obskurna piwnica podstawówki. Pilśniowe stoły i obdrapane krzesła. Metalowe szafki pełne niekompletnych urządzeń i pęknięta w połowie tablica. Stare imadło, zepsuta lutownica i nigdy nie używana wiertarka. Ponury technik, lubiący tylko chłopców i szalona techniczka, nigdy nie mogąca zapamiętać grafiku. Półmrok, nudy i gry w statki. W tych okolicznościach przyrody kształtowała swe zdolności manualne i wrażliwość na piękno zagubiona i nie pewna swych talentów mała dziewczynka. 

Majowo fioletowo

Kto zagląda do mnie od dłuższego czasu, ten wie jakim uwielbieniem darzę maj i bzy, a dzięki nim wszechobecny teraz kolor fioletowy. Przewija się on przecież w moim domu na okrągło, przez cały rok. A to w postaci subtelnych akcentów, jaśniejszych pasteli, kubków, poduszek, talerzy, czy chodzącego za mną wazonu Le Creuset. Wyskakuje z szafy i kosmetyczki, pyszni się na bluzkach, sukienkach i torbach. Z przyjemnością łączę go z turkusem, miętą i różem. Popijam w nim kawę i zajadam babeczki. I co prawda nie machnęłam nim jeszcze mebli, to jednak zdecydowanie mogę zwać się jego fanką we wnętrzach. Bo przecież fiolet to elegancki kolor, zmysłowy, tajemniczy i dekadencki. Niebanalny, oryginalny i kobiecy. Po prostu wyjątkowy! Niestety na swej drodze spotkałam mało jego fascynatów. Każdy ciągle kręcił nosem, że ciężki, barokowy i babciny. Na dobra, poza fanami Harrego Pottera, dla nich zawsze był m-a-g-i-c-z-n-y. ale to przecież fantaści ;)

MÓJ INSTAGRAM - PLISZKA MONIKA

Copyright © My little nest