Słodka Wielkanoc


Słodko! Tak właśnie postanawiam spędzić nadchodzące święta. Bez elegancji i ekstrawagancji. Bez całej tej tradycyjnej spiny, białych kołnierzyków i czasochłonnych potraw. Żurków, sałatek i finezyjnie faszerowanych jaj. Moje chłopaki i tak za wiele z nie ruszą, pogrymaszą i czmychną od stołu.  Wolę więc by było wspólnie i z cukrem, wesoło i na luzie - reszta nie ma większego znaczenia.

Odrobina koloru dla zziębniętych serc

Podrażnię Was trochę soczystymi barwami. Za oknem wiosna dalej nie daje sygnałów, że już jej za nami tęskno, więc muszę się wspomóc jakimiś rozgrzewającymi dopalaczami. Czymś co chwyci mnie za oko, za serce i przywróci do żywych nadzieję. Uświadomi, że zeszłoroczna zieleń i kwiaty nie były moim sennym omamem, a nieodmienną koleją natury. Tyle że nie zawsze punktualną.

Zapomnieć o zimie

Czekałam na te pierwsze promyki słońca z fanatyczną niecierpliwością. Sfrustrowana szarą zimą, wyziębionym mieszkaniem i zatkanym nosem, jak nałogowiec na ostrym głodzie przyklejałam się co dzień do szyby wyszukując oznak odwilży. Całe moje ciało zachłannie łaknęło ciepła, a mózg domagał się seratoniny. Odliczałam te niewyobrażalnie zimne miesiące, dni i godziny. Czułam, jak zamarza mi dusza…

Wyjątkowo zwyczajnie


Powinnam czuć się dziś wyjątkowo. Właśnie dlatego, że mam macicę, ganiam ze ścierką i serwuję obiady, jak miliardy innych kobiet na świecie, powinnam czuć, że dziś jest mój dzień. Oficjalnie ogłoszony, uroczyście świętowany, męski hołd ku czci kobiecości - matki, kochanki i szamanki. W końcu rodzę dzieci, maluję na czerwono paznokcie i gotuję prozdrowotne zupy. Cóż może mnie bardziej definiować?

Lisowisko


Faktycznie, chyba się zalisowałam. Gdzie nie spojrzę tam w => kąciku Kubusia wystawia szpiczasty nosek mały rudzielec. A to na tamborku, a to na skarpetkach. Wychyla się z pudełka i pręży ogonek na półce. Najwyraźniej polubiłam tego małego futrzaka. Choć wcześniej prym u mnie wiodły pierzaste stworzenia. Może dlatego, że wyjątkowo kojarzy mi się tym moim młodszym szczwaniakiem. W końcu jak nikt potrafi okręcić sobie swoją mamę wokół malutkiego paluszka. Wystarczy, że spojrzy na mnie tymi swoimi czarnymi oczami i już mnie ma. Nie potrafię być stanowcza i sroga, nie potrafię odmawiać i zabierać. Zapominam o wszystkich metodach wychowawczych. Zresztą nie tylko ja - starszego brata też skutecznie wodzi za nos. Taki z niego spryciarz ;)

MÓJ INSTAGRAM - PLISZKA MONIKA

Copyright © My little nest