Do diaska z planowaniem

Znowu dałam się podejść. Który to rok z rzędu, dziesiąty, a może piętnasty...  Czy na studiach byłam tak naiwna, czy może dopiero po ustatkowaniu się przestałam trzeźwo oceniać sytuację. Już nie pamiętam...   A schemat zawsze jest ten sam. Pełne nadziei i optymizmu cele spisane w pachnącym nowością zeszyciku z kalendarzem na nowy rok. Wykaligrafowane starannie fioletowym cienkopisem. Rok rocznie niewykonywane. Porzucane na stracie, bądź w połowie drogi. Przewidywalnie, już pod koniec stycznia, jeśli w ogóle zaczęte. I niezmiennie kręcące się wokół tych samych tematów - samorozwoju, wagi lub kiepskich nawyków.

MÓJ INSTAGRAM - PLISZKA MONIKA

Copyright © My little nest